27. Festiwal Górski za nami, ale znamy już pierwsze szczegóły kolejnej edycji! [FOTO]

wtorek, 13.9.2022 12:19 889 1

Jeszcze więcej muzyki, koncerty o wcześniejszych porach i – to absolutny hit! – zawody we wspinaczce na profesjonalnej ścianie. Takie są pierwsze przymiarki do przyszłorocznej edycji Festiwalu Górskiego im. Andrzej Zawady, który od lat jest wizytówką Lądka-Zdroju.  A mieszkańcy dyskutują, czy warto płacić  za to kilkoma rozjechanymi trawnikami, które zostały po imprezie zakończonej 11 września. Wokół festiwalu narosło wiele mitów. Sprawdziliśmy, jak jest naprawdę.

Dyrektora festiwalu, Macieja Sokołowskiego, łatwiej spotkać na ulicach Lądka-Zdroju, niż kuracjuszy. Przed, w trakcie i po imprezie jest wszędzie! Bez specjalnego umawiania się wyszliśmy zatem do zdroju, by porozmawiać, jak się udała tegoroczna impreza, co ma do powiedzenia mieszkańcom, którzy na nią narzekają (są tacy!), a przede wszystkim o planach na przyszłość. Oczywiście, Sokołowski tam był...

– Róbmy swoje – zacytował ze spokojem Wojciecha Młynarskiego. Po sukcesie koncertów, które towarzyszyły tegorocznemu festiwalowi, tych na dużej scenie, ale i w klubie festiwalowym, jedno jest pewne: muzyki będzie jeszcze więcej. Dlaczego? – Bo koncerty bardzo integrują uczestników – tłumaczy dyrektor festiwalu. Jakich wykonawców mamy się spodziewać, bo spektakularny sukces koncertu zespołu Kult trudno przecież będzie powtórzyć? Na to pytanie nie ma jeszcze odpowiedzi. Kult to było marzenie Sokołowskiego, Happysad  to – co przyznaje –„nie jego bajka”, ale młodsi członkowie festiwalowej ekipy przekonali go, że to ważna grupa. Syn namawiał go z kolei, by zaprosił braci Kasperczyk. Tym razem nie posłuchał. Może za rok? Bo festiwal ma coraz młodszą publiczność.

Maciej Sokołowski zdradził nam plan, z którym nosi się od lat. Chciałby doprowadzić, by w Lądku-Zdroju stanęła profesjonalna ściana dla wspinaczy, a wraz z nią powstał tu ośrodek przygotowań olimpijskich w tej dyscyplinie sportu. Czy to realne? Słychać o tym przecież nie od dziś. – Bardziej niż się wydaje. Wiem, co mówię – zakończył ten temat. Sokołowski sam uległ urokowi Lądka oraz okolic i zwraca uwagę, że nie tylko on. – Przyjeżdżają tu choćby wspinacze z Gdańska, ale nie pokazują się w mieście, bo niby gdzie? – pyta. Dodaje, że przecież w sezonie trudno znaleźć miejsca w pensjonatach, uzdrowisko nie jest zatem w kraju zapomniane i niedoceniane. Festiwal Górski jako doskonałą okazję do promocji regionu traktują władze samorządowe gminy, powiatu czy Dolnego Śląska.

A mity, które powtarzane są na temat festiwalu? Pierwszy, że wszystko nastawione na przyjezdnych i to z grubym portfelem. Sprawdziliśmy, co się działo przed Zdrojem Wojciech, niemal w jednym momencie. Wszystko, co było za darmo. Pokaz umiejętności psów ratowniczych Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego bił rekordy. Dzieciaki szalały, mogły nie tylko z bliska obejrzeć psie figle, ale głaskać te zwierzęta do woli. Zresztą to dziwne, ale festiwal jest bardzo przyjazny dla zwierząt. Wielu właścicieli czworonogów przechadzało się z nimi po imprezie, a żaden pies nie warczał ani na drugiego, ani – tym bardziej – na ludzi. Kagańców nie widzieliśmy...

 Wolny był wstęp na scenę Basecamp, gdzie można było wysłuchać dyskusji (i samemu w nich uczestniczyć) z wybitnymi himalaistami, ale też wysłuchać po prostu ciekawych opowieści. Warsztaty plecenia oryginalnych wisiorków, nauka chodzenia po linie, rozmowy o egzotycznych podróżach po świecie na stoiskach firm, które proponowały takie wyprawy, o wyjeździe jelczem w Himalaje, kontakt z przemiłymi przedstawicielkami lądeckiego uzdrowiska, a przede wszystkim spotkania z autorami książek o górach. Zobaczcie zresztą państwo w naszej galerii zdjęć, co podczas festiwalu można było robić i jakie były reakcje na to uczestników, zwłaszcza dzieci. 

Mit drugi: to nie jest impreza dla mieszkańców Lądka, nie ma żadnych ulg dla mieszkańców. Rzeczywiście, nie jest to festiwal dla tych, którzy nie chcą w nim uczestniczyć, choć dla mieszkańców gminy karnety są w specjalnej cenie, niższej niż dla innych. Bardzo wielu lądczan z tego skorzystało. Wreszcie zniknęła aura spontaniczności, autentyczności i szczerości {cytaty pochodzą z komentarzy do naszych tekstów o festiwalu]. To może być prawda, bo jakże porównać pierwsze festiwale, w których uczestniczyło kilkadziesiąt czy nawet kilkaset osób, z tymi obecnymi, wielotysięcznymi? Te tysiące muszą gdzieś jednak spać, coś jeść, zysk dla mieszkańców niezainteresowanych górami chyba jednak jakiś jest?

Przed Zdrojem Wojciech jest już spokojnie... W mediach społecznościowych trwa jednak dyskusja. Z jednej strony stają obrońcy „zmasakrowanych” (!) trawników, z drugiej padają na to takie ironiczne odpowiedzi: Najlepiej nic nie robić, zrobić z miasta rezerwat, otoczyć siatką i zakaz wjazdu dla przyjezdnych. Za rok, jeśli nie zdarzy się kataklizm, odbędzie się 28. Festiwal Górski.  A bracia Kasperczyk wyśpiewają może wtedy ten wers z jednej ze swoich piosenek: To miasto wielu pereł, ale większość jest na export. [kot]

Przeczytaj komentarze (1)

Komentarze (1)

koba czwartek, 15.09.2022 08:57
dziękuję po raz enty. Już się szykuję na następny. Wybór...