700 lat Ścinawki Dolnej. Poseł, burmistrz i biskup byli zauroczeni wystawą. Musisz ją zobaczyć! [FOTO]

wtorek, 15.11.2022 12:12 1478 5

Pamiętacie może Państwo ze szkoły utwór Mikołaja Reja z Nagłowic „Krótka rozprawa między trzema osobami, Panem, Wójtem a Plebanem”? W Ścinawce Dolnej była i Pani poseł, i Wójt, a raczej burmistrz, i Pleban, choć biskup, ale żadnego sporu między nimi nie było. Jubileusz 700-lecia wsi połączono tam z obchodami rocznicy odzyskania niepodległości.

Miły wójcie, cóż się dzieje, Aboć się ten ksiądz z nas śmieje… – tak zaczyna się dzieło Reja z 1543 roku, a więc trochę młodsze od Ścinawki Dolnej. Teraz nikt z nikogo się nie śmiał. Poseł Monika Wielichowska, burmistrz Jan Bednarczyk i biskup Adam Bałabuch to krajanie, nic zatem dziwnego, że wspólnie oglądali wystawę zdjęć z nie tak odleglej przeszłości wsi, wspólnie znajdowali na nich swoich znajomych z dzieciństwa, wspólnie dzielili się wspomnieniami i związanymi z nimi wzruszeniami.

Kto wpadł na pomysł, by jubileusz uczcić wystawą zdjęć? Nie jakąś tam wymyślną, ale całkiem zwyczajną: przede wszystkim fotografii wyciągniętych z rodzinnych albumów, które ma niemal każdy. Zatem kto? To nie jest takie ważne. Najważniejsze, że mieszkańcy Ścinawki Dolnej i ich szacowni goście nie mogli od tych zdjęć oderwać wzroku. Zanim tłumy, jakich dawno nie widziano na jakiejkolwiek wiejskiej imprezie przywarły nosami do tablic, po wystawie reportera portalu doba.pl oprowadzili mieszkańcy wsi.

Krzysztof Kowalówka urodził się już w Ścinawce Dolnej, choć jego rodzina pochodzi z Kresów, ze Zbaraża, i z Wadowic. Ze wzruszeniem zatrzymał się przy części wystawy poświęconej klubowi „Tęcza”. – Grałem tu w piłkę – mówi wzruszony. Kiedy zostało zrobione zdjęcie, na którym się odnalazł? Dokładnie nie pamięta, ale stawia, że było to około 1977 roku. I jeszcze przypomina, że we wsi działał wtedy kabaret! Nazywał się „Żak” i nie występował tylko w wiejskiej świetlicy, ale jeździł po całej okolicy. A jego artystom, by zwalczyć tremę, potrzebny był czasem doping…

Pan Kowalówka odnajduje się też na zdjęciu klasowym z pierwszej komunii i przy okazji wspomina ks. kan. Stanislawa Dragułę: – To był ksiądz… Taki prawdziwy! Zrobił na przykład boisko do siatkówki i zawsze tam było pełno. W parafii było wtedy 50 ministrantów!

Maria Kubik przyjechała do Ścinawki Dolnej, gdy miała już 5 lat. Pokazuje nam zdjęcie z końca lat 70., na którym jest razem z koleżankami. – To mój Stachu?! On grał przecież na gitarze – rozpoznaje swojego męża na zdjęciu z połowy lat 70. W Ścinawce Dolnej był zatem też zespół bigbitowy! Wracamy do innej fotografii. Dołącza do nas Danuta Steliga. Na tym zdjęciu są ze ścinawiankami i przyrządzonymi przez nie daniami z baraniny. Aż ślinka cieknie… Wszystko to zostało zjedzone już w końcu lat 80. 

Mieczysław Proszek – dziś podpora miejscowej OSP, gdzie opiekuje się drużyną młodzieżową, i jeśli nie wychowa ich na strażaków, to na porządnych ludzi na pewno – pokazuje nam fotografię, na której jest jeszcze małym chłopcem. – Tu jest moja mama, tu brat, tu… – wylicza. – A tu nasz koń i ja! – pokazuje na inne zdjęcie [W tej sprawie opinie były różne, ale pan Proszek przeciął wątpliwości]. Historia straży pożarnej w Ścinawce Dolnej to odrębny rozdział. Na wystawie pokazany jest cenny dokument: akt jej założenia datowany na… 28 lipca 1945 roku!

Na fotografiach możemy bowiem prześledzić przede wszystkim historię najnowszą wsi. Jest choćby flaga, która była na zawodach Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem obok figury, która jeszcze w 1935 roku została podarowana przez gminę tutejszej parafii. Są dokumenty polskie i niemieckie, ale wrażenie robi porównanie budynków: jak wyglądały w czasach niemieckich i obecnie. Nie wypada to dla nas korzystnie. – Mieszkam w pałacu po von Magnisach – mówi Danuta Steliga. Na pałac to jednak już nie wygląda…

Na wystawie można obejrzeć też rysunki miejscowych dzieci, które uwieczniły na niej swoją wieś. Powstawały one w różnych czasach. Jeden z ostatnich zaprezentował nam jego twórca: Aleksander Bachanowicz z klasy IV. Czy wie, kim był Janusz Gniatkowski, który po wojnie zamieszkał w Ścinawce dolnej, a jego ojciec był kucharzem w szpitalu św. Józefa? Nie, to już zupełnie inne pokolenie. A Gniatkowski, później słynny piosenkarz, mieszkał w Ścinawce Dolnej do początku 1947 roku.

Obchody oczywiście rozpoczęły się od mszy w kościele św. Jakuba Apostoła w Ścinawce Dolnej. Podczas homilii bp Adam Bałabuch powiedział: – Miłość ojczyzny jest naszym moralnym obowiązkiem, także tej małej, lokalnej ojczyzny, w której żyjemy. Wszystko zakończyło się biesiadą w Wiejskim Centrum Kultury, Integracji i Bezpieczeństwa Publicznego. Tam burmistrz Bednarczyk powiedział: – Przecież my się w Polsce lubimy, a okazywanie tego jakoś nam nie wychodzi… Bądźmy sercem dla naszej małej i dużej ojczyzny!

„Mała ojczyzna” jaką jest dla jej mieszkańców Ścinawka Dolna doczeka się wkrótce historii wydanej jako książka. Zapewnił nas o tym sołtys, Bogusław Proszek. A na razie wystawę fotografii z okazji jej 700-lecia można do następnej niedzieli oglądać w kościele parafialnym po każdej odprawianej tam mszy świętej. Naprawdę warto. [kot]

Przeczytaj komentarze (5)

Komentarze (5)

***** *** środa, 16.11.2022 06:22
Czuc na odległość purpurową stęchlizną..
biskup na horyzoncie wtorek, 15.11.2022 16:14
pilnować dzieci proszę
Stanisław z Kłodzka wtorek, 15.11.2022 16:42
Jak łatwo przychodzi wam oskarżać i mierzyć wszystkich jedną miarą...
obserwator wtorek, 15.11.2022 19:41
Bezbożnicy to całą niedzielę pisali tu komentarze. "Pamiętaj abyś dzień...
wtorek, 15.11.2022 21:13
"Duchowni z PiS PiS z Duchownym i ... ciekawa sugestia...