Czuję się jak ofiara – mówi doba.pl były już dyrektor szkoły w Lądku-Zdroju, do której burmistrz wezwał policję. Ten odpowiada, że nie mógł inaczej postąpić.

piątek, 2.9.2022 17:39 10118 37

Jak napisaliśmy 1 września, po inauguracji nowego roku szkolnego do podstawówki w Lądku-Zdroju wkroczył w towarzystwie strażników miejskich burmistrz Roman Kaczmarczyk. Potem wezwana została policja [więcej TUTAJ]. Dziś oficjalnie padają oskarżenia pod adresem byłego dyrektora szkoły, że ten sparaliżował jej prace i wręcz popełnił przestępstwo. Grzegorz Weber, nauczyciel dyplomowany, który przez 7 lat kierował placówką, uważa, że jest niewinny. Dziś publikujemy rozmowę z byłym dyrektorem oraz – w całości – oświadczenie burmistrza Lądka-Zdroju.

Doba.pl: Panie dyrektorze, co się wydarzyło 1 września w lądeckiej szkole?

Grzegorz Weber: – Cofnę się może o trzy dni. Wtedy, dopiero wtedy, pojawiła się u mnie nowa dyrektor, dyrektor nowo utworzonego zespołu szkół, pani Lidia Achrem. Na trzy dni przed rozpoczęciem roku szkolnego. Umówiliśmy się, jakie sprawy mam doprowadzić do końca. Miałem dokończyć plan lekcji i pozamykać sprawy bieżące. Uzgodniliśmy też, że przygotuję wstępną wersję protokołu przekazania szkoły. Taki protokół pani Achrem potem podpisała. Wiedziała zatem, co ją czeka. Uzgodniliśmy też, że to ja przygotuję dla niej używany dotąd przeze mnie komputer. Były tam dane, które są ściśle przypisane do konkretnej osoby: podpis elektroniczny, certyfikaty itd. To ja odpowiadam za ich używanie.

Nie są one przypisane do funkcji, tylko do osoby, która tę funkcję sprawuje?

– Oczywiście, że do osoby. Mój komputer skonfigurowany był „na” Grzegorza Webera, a nie na jakegokolwiek dyrektora szkoły. Poza tym na komputerze były pliki, które były wytworzone wyłącznie przeze mnie, po to, żeby funkcjonowała szkoła. To były m.in. pliki Worda czy Excela, które są potrzebne do pracy, ale to były wyłącznie moje pliki. Każdy dyrektor ma swoje szablony, bo wie, z czym i jak mu się lepiej pracuje. 

Czyli twierdzi pan, że to były swego rodzaju osobiste notatki, które pomagały panu funkcjonować jako dyrektorowi, a nie oficjalne dokumenty szkolne?

– Każdy dyrektor ma choćby swoje formularze, które przystosowuje do danej szkoły. Ja pracowałem w wielu i też miałem swoje. Przez lata je sobie ulepszałem i tam, gdzie pracowałem, w szkole średniej czy podstawowej, po prostu je wykorzystywałem. Każdy następny dyrektor sam prowadzi po swojemu swoją dokumentację. A dokumenty szkoły są w segregatorach. Tam są też wszystkie wzory i dokumenty według tych wzorów robione. Uzgodniliśmy więc z panią Achrem, że skonfiguruję komputer na jej imię i nazwisko. Pani dyrektor jak najbardziej się na to zgodziła. Także na to, że potem podam jej hasła do dziennika elektronicznego i poczty służbowej, które pani dyrektor się należą. Pani dyrektor podpisała dokument o przejęciu przez nią szkoły. Sprawa się zakończyła i mieliśmy dalej normalnie współpracować. Przyszedł jednak 1 września. Jak się okazało, czarny dzień w historii szkoły. 

Rośnie napięcie, ale co konkretnie się stało?

– Zaczęły się dziać rzeczy dziwne, na które ja już przecież nie miałem wpływu. W tym dniu byłem już zwyczajnie nauczycielem. Za wszystko odpowiadał nowy dyrektor, ale ja już nim nie byłem! Tak zresztą uzgodniliśmy. Na radzie pedagogicznej nowa pani dyrektor też mnie nie pytała o szczegóły. Myśleliśmy po prostu, że wszystko jest przez nią przygotowane i chce nas jakoś mile zaskoczyć.  Natomiast po apelu, około godziny 11:00, pan burmistrz wtargnął do szkoły…

Wtargnął?

– Tak to mogę nazwać, bo tak to wyglądało. Wtargnął ze strażą miejską, panią wiceburmistrz i informatykiem.

Naprawdę burmistrz przyszedł ze strażnikami miejskimi?

– Tak, z dwoma strażnikami miejskimi.

Nie przyszedł sam, może w obecności nowej pani dyrektor i nie powiedział, że musicie pogadać?

– Nie! Wszedł do gabinetu, który od 1 września przypisany jest do pani Achrem, tam też był – co z panią dyrektor uzgodniłem wcześniej – przygotowany dla niej przeze mnie komputer. Gdy przysłał po mnie strażników, byłem w takim szoku, tak byłem wystraszony, że nie wiedziałem, co się dzieje. Naprawdę czarne myśli mi chodziły po głowie, jakbym nie wiadomo co zrobił. A pan burmistrz stanął przed komputerem, wskazał mi ręką na klawiaturę i kazał wpisać PIN. Byłem w takim szoku, że nie oponowałem. Potem wyproszono z gabinetu. Poszedłem do pokoju nauczycielskiego, bo tam wszyscy czekali na aneksy do umów, bo żadnych nowych dokumentów nikt nie otrzymał. Nowi pracownicy nie dostali nawet umów o pracę. 

Kodeks pracy nie zezwala przecież na dopuszczenie nikogo do pracy, jeśli nie podpisze się z nim wcześniej umowy.

– Po tylu latach pracy w szkole wiem to. Ja wszystko przekazałem na czas. Arkusz organizacyjny podstawówki był podpisany przez pana burmistrza jeszcze w maju. Potem został  utworzony zespół szkół i tzw. aneksami miała się zająć nowa pani dyrektor. Wszelkie dane do tego oczywiście przekazałem.  

Uporządkujmy zatem. 1 września o 9:00 rozpoczął się w szkole podstawowej apel. O której się skończył?

– Jakoś około 10:00. Oczywiście był na nim burmistrz.

I nie rozmawialiście, że jest jakiś problem?

– Nie, nic takiego się nie wydarzyło. Zresztą… Gdy przyszedłem 7 lat temu do tej szkoły, to odchodzącemu dyrektorowi podziękowałem, powiedziałem mu coś miłego. Wiadomo, każdy pracuje jak umie i robi to, co może. Przecież nikt nie pracuje przeciwko dobru dzieci. Dla mnie też zawsze przede wszystkim dzieci były ważne. Starałem się, jak mogłem. A teraz nawet mnie nie zaproszono, żebym się pożegnał. Poczułem się jak czarna owca. Żadnego dobrego słowa nawet nie usłyszałem.

Nawet zwykłego „dziękuję”?

– Nie, nie, nie… Jakoś miałem nadzieję, że choć jedno dobre słowo o mnie powiedzą. 

Ale nie było też żadnej sytuacji konfliktowej? 

– No nie, nic takiego się nie zdarzyło. Nic nie zapowiadało też, co nastąpi później. Poszedłem do pokoju nauczycielskiego i czekałem, czy może jeszcze jakaś pomoc będzie potrzebna. Tak po ludzku chciałem pomóc nowej dyrektor, żeby wszystko toczyło się normalnie. Równie dobrze mogłem przecież iść do domu. A pani dyrektor pojechała ponoć do Bystrzycy, do urzędu skarbowego, żeby NIP dla zespołu szkół zdobyć… Jak mogą być zatem podpisywane umowy z pracownikami, skoro chyba nawet pieczątek nie ma? I tak czekałem… Żeby nie było zgrzytów.

I przyszło po pana do pokoju nauczycielskiego dwóch strażników miejskich.

– Wie pan, to wyglądało jak na filmach… Siedzę sobie z nauczycielami, rozmawiamy o różnych rzeczach, a tu dwóch strażników przychodzi, prowadzi mnie do dawnego gabinetu, a tam burmistrz wydaje mi polecenia. Proszę sobie wyobrazić mój nastrój. 

Myślę, że pan koloryzuje. Jak to możliwe? Nie puka do drzwi pokoju nauczycielskiego choćby pani dyrektor i nie mówi: – Panie Grzegorzu, mógłby pan wyjść na chwilę, tylko przychodzą po pana strażnicy miejscy?

– Pani dyrektor wówczas w szkole w ogóle nie było! Była tylko pani wicedyrektor. To ciekawe, że pod nieobecność pani dyrektor burmistrz wkracza do jej gabinetu i przegląda jej komputer. Nie koloryzuję. Tak to dokładnie wyglądało. Wszyscy byliśmy tym totalnie wystraszeni. Potem strażnicy przyszli po była panią wicedyrektor.

To chyba jest domena policji, jeśli ta uzna, że zostało popełnione przestępstwo.

– Żeby było jeszcze dziwniej, ja już w tym momencie nie byłem dyrektorem i w żaden sposób bezpośrednio nie podlegałem burmistrzowi. Chciałem jednak pomóc, bo nawet pani sekretarka odeszła ze szkoły. Zresztą, umówiliśmy się z moją byłą już zastępczynią, że jeśli coś trzeba będzie pomóc, to nie ma sprawy. Powiemy, gdzie co jest. Tak po prostu, po ludzku.

I czego szukali w tych komputerach?

– Usłyszeliśmy, że zabraliśmy ważne dane, choć nie powiedziano nam jakie konkretnie.

Cała dokumentacja szkolna została na miejscu?

– Jest w segregatorach, wszystko przekazałem nowej pani dyrektor wcześniej. Protokół przekazania pan widział. Nikt nic nie ukrywa. Robiłem nawet dla nowej pani dyrektor dostęp do dziennika elektronicznego i do poczty służbowej. Na tym moja rola się skończyła.

Wszystko jak widzę robiliście na ostatnią chwilę. Nie było tydzień, dwa tygodnie temu, może wcześniej, żadnej propozycji, żebyście przekazali sobie sprawy szkoły?

– Całem wakacje przesiedziałem praktycznie w szkole. Miałem 3 dni urlopu. Czekałem, porządkowałem sprawy. Nie było żadnego telefonu.

Ani od burmistrza, ani od pani Achrem?

– Nie.

Dobrze… Szukali zatem plików w komputerach i co dalej?

– Zostałem wyproszony z gabinetu. Wróciłem do pokoju nauczycielskiego. Potem dowiedziałem się, bo tego już nie widziałem, że przyjechała policja i zabrała te dwa komputery: dyrektora i wicedyrektora. Nie wiem, co to ma znaczyć.

To rzeczywiście ciekawe. Szkoła podlega burmistrzowi, ale on przecież bezpośrednio nią nie zarządza. 

– A gdyby w tych komputerach były dane osobowe? Pan burmistrz nie jest przecież uprawniony, żeby mieć do nich dostęp. Pan burmistrz nie ma kompetencji, żeby zarządzać szkołą.

Jej dyrekcję może jednak wzywać na dywanik i przywoływać do porządku, bo na przykład narusza dyscyplinę finansową.

– Tylko, że ja nie byłem już dyrektorem, a nowej pani dyrektor nie było wtedy na terenie szkoły. Była tylko nowa pan wicedyrektor, która – jeśli się nie mylę – nie miała jeszcze wówczas nawet umowy o pracę.

Dowiedział się pan, że przyjechała policja…

– Tak, ale nawet nie wchodziłem do sekretariatu, bo się bałem, że o coś zostanę posądzony, a nic złego nie zrobiłem.

Skoro przyjechała policja, musiało przynajmniej być podejrzenie, że doszło do przestępstwa.

– Pan burmistrz mi powiedział, że chodzi o dane, które zniknęły z komputera. A tam żadnych danych nie było! Więc o czym my mówimy?

Nie skopiował pan na przykład bazy danych osobowych, żeby ją później przehandlować?

– Wszystkie dane znajdują się w dzienniku elektronicznym, arkuszu organizacyjnym szkoły i SIO, czyli Systemie Informacji Oświatowej. W sieci, a nie na komputerze, lokalnym dysku dyrektora. Powtarzam, tam był podpis elektroniczny i certyfikaty wystawione imiennie na mnie, a nie na szkołę. Ja ich nie udostępnię nikomu, bo nie mogę brać odpowiedzialności za posługiwanie się nimi przez inne osoby.

A gdyby pan chciał jednak wykraść te dane albo ukryć przed nową dyrekcją?

– Nie ma takiej możliwości. To wszystko funkcjonuje on line. Tego nie da się kopiować. Jedyną możliwością jest archiwizowanie dzienników. Na koniec roku kopiuję je podpisując cyfrowo, zamieszczam na dyskach twardych i składam je do sejfu. Nie mogę tego wynieść.

Ale sejf nie był przeszukiwany przez strażników miejskich?

– Nic mi na ten temat nie wiadomo.

Usłyszał pan jednak, że brakuje ważnych danych.

– Była pani wicedyrektor spytała nawet burmistrza, ale konkretnie o jakie dane chodzi. Usłyszała, że nieważne jakie, bo jakiekolwiek by one nie były, to ich skasowanie czy wyniesienie jest przestępstwem gospodarczym.

Czuje się pan zatem jak przestępca?

– Czuję się jak ofiara, zwierzyna, na którą trwa polowanie.

Z Grzegorzem Weberem rozmawiał Tomasz Kontek, doba.pl

***

Oświadczenie Burmistrza Lądka-Zdroju w związku z sytuacją jaka miała miejsce w dniu 01 września 2022 r. w Szkole Podstawowej Nr 1 w Lądku-Zdroju

Zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego 2022/2023 w Szkole Podstawowej przyszła do mojego gabinetu jako do organu prowadzącego szkoły w naszej gminie nowa Pani Dyrektor Zespołu Szkół Publicznych w Lądku-Zdroju, Pani Lidia Achrem, z informacją, że komputer służbowy, który został jej przekazany przez Pana Grzegorza Webera (byłego już dyrektora szkoły) jest zupełnie czysty i nie ma w nim żadnych danych potrzebnych do prawidłowego rozpoczęcia roku szkolnego. Brak tych wszystkich danych spowodował kompletny paraliż funkcjonowania jednostki oświatowej w naszej gminie.  Mając na względzie dobro dzieci i ciągłość funkcjonowania szkoły natychmiast po otrzymaniu takiej informacji udałem się z moim zastępcą, informatykiem urzędu oraz strażą miejską do w/w jednostki oświatowej sprawdzić i ocenić dokładnie co się wydarzyło. Pan informatyk stwierdził w obecności nowej Pani Zastępcy Dyrektora Szkoły oraz pozostałych obecnych tam osób, iż wszystkie dane z komputera byłego Dyrektora Grzegorza Webera zostały zupełnie usunięte. Natychmiast po tym udałem się z informatykiem i pozostałymi w/w osobami do gabinetu już byłej Pani Zastępcy Dyrektora Szkoły Podstawowej Pani Anny Stępińskiej, która również posiadała komputer służbowy do pracy. Myślałem, że na komputerze byłej zastępczyni Pani Stępińskiej będą wszystkie dane, które są potrzebne nowemu dyrektorowi do sprawnego funkcjonowania szkoły: plany lekcji, dzienniki, arkusze itd. Otóż komputer Pani Anny Stępińskiej podobnie jak komputer Grzegorza Webera został w całości wyczyszczony z danych, które stanowią tajemnicę służbową. Nie wahając się ani przez chwilę zapytałem Pana Grzegorza Webera i Anny Stępińskiej, gdzie są wszystkie dostępy do danych i dlaczego wszystko usunęli z komputerów, które przecież nie są ich własnością, stanowią majątek gminy i służą wyłącznie do celów służbowych. Zaniepokojony skąd taki pomysł, aby czyścić do zera komputer usłyszałem w obecności wszystkich wiadomość od Grzegorza Webera, że „przecież wszystko jest w segregatorach”.

Reasumując, nowa Pani Dyrektor Szkoły Pani Lidia Achrem nie miała dostępu do żadnych danych, planów lekcji czy list uczniów poszczególnych klas itd. Ustępujący Dyrektor oraz wice nie przygotowali otwarcia roku szkolnego, pomimo że do dnia 31 sierpnia pełnili te funkcje.

Jako Burmistrz, a zarazem organ prowadzący szkoły – wiedząc, że kasowanie i niszczenie danych mających szczególne znaczenie dla jednostki samorządu terytorialnego jest przestępstwem – powiadomiłem natychmiast policję, która przyjechała i zgodnie z procedurami zabezpieczyła komputery oraz przekazała do sprawdzenia. Nie mogłem inaczej postąpić, jeśli dane jednostki, za którą odpowiadam zostały skasowane. Co najgorsze doprowadziło to do chaosu i pełnego paraliżu w funkcjonowaniu szkoły. Nie wiem, dlaczego Pan Grzegorz Weber i Pani Anna Stępińska postanowili to zrobić.? Tego na tą chwile nie wie nikt … Sprawę prowadzi prokuratura. Mam nadzieję, że niebawem będę mógł Państwa poinformować jak się zakończyła.

Dziś jeszcze nie działa w pełni dziennik elektroniczny, natomiast zwróciliśmy się do Wszystkich wymaganych prawem instytucji o nowe dostępy do oprogramowania tak, aby rodzice oraz administracja szkoły mogli w pełni korzystać z wszystkich potrzebnych funkcji. Pan Dyrektor zapewnił nową Pani Dyrektor jeszcze dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego, że płynnie przekazane zostaną wszystkie potrzebne dostępy, dane i dokumenty do prawidłowego funkcjonowania szkoły. Niestety dnia następnego okazało się inaczej.

Z całą stanowczością podkreślam, że podejmowane przeze mnie działania nie stanowią jakiejkolwiek formy „uprawiania prywaty” czy próby szykanowania lub zemsty na nieprzychylnych mojej postaci osobach, a zostały wymuszone przez zaistniałą sytuację. Podejmowane przez samorząd kroki mają na celu wyłącznie dobro oświaty w naszej gminie.

Roman Kaczmarczyk  [burmistrz Lądka-Zdroju]

Przeczytaj komentarze (37)

Komentarze (37)

Włodek W. piątek, 21.10.2022 23:48
Jakaś zaraza ogarnęła samorządowców i ich obstawę w postaci Straży...
Kasia środa, 14.09.2022 16:39
Ten były dyrektor jest dziwny. To on powinien przygotować aneksy...
Qub wtorek, 20.09.2022 18:21
Od przygotowania aneksów nie jest dyrektor, ale jak mamy takich...
Uszami rusz i znikaj już poniedziałek, 05.09.2022 15:20
Panie Kontek, szanuję Pana pracę, ale Pana rozmówca nie jest...
KOS1 sobota, 03.09.2022 10:30
Pan Burmistrz były Pan Dyrektor osoby na poważnych i zdawałoby...
Malik Montana piątek, 02.09.2022 21:36
Proponuję walkę MMA proste i szybkie rozstrzygnięcie sprawy. Pozdrawiam smacznej...
Boxdel piątek, 02.09.2022 22:17
Zapraszam do oktagonu ale za wyższą stawkę
piątek, 02.09.2022 19:32
Weber jak zwykle robi z siebie ofiarę, klasyka
Cosiek piątek, 02.09.2022 21:47
To jedyne co przez 7 lat mu wyszło
Wiarus harcmistrz sobota, 03.09.2022 18:32
Nie pierwszy raz zadymia
piątek, 02.09.2022 21:48
W LĄDKU NIC SIĘ NIE DZIEJE
Wiarus harcmistrz sobota, 03.09.2022 18:26
A gdzie ty ostatnio byłeś może w Biedronce może w...
Wiarus harcmistrz sobota, 03.09.2022 18:33
Bo nic nie robisz tylko narzekasz rusz dupę i coś
sobota, 03.09.2022 01:14
Burmistrz potrafi być duszą towarzystwa i wszystkich rozbawić, ale żeby...
Do redaktora sobota, 03.09.2022 02:24
Panie Kontek, dlaczego nie padło pytanie, z jakiego powodu ten...
Wiarus harcmistrz sobota, 03.09.2022 18:22
Jak już piszesz pismaku Kantak to pisz obiektywnie i wyświetlaj...
Wiarus harcmistrz sobota, 03.09.2022 18:11
Nie bądź żałosny odejdź z honorem nie podburzaj mieszkańców miasta...
sobota, 03.09.2022 08:29
DOBRY NUMERANT z tego Kaczmarczyka. W przeszłości pokazał już co...
Wiarus harcmistrz sobota, 03.09.2022 18:18
Kto ciebie upoważnił do mówienia w imieniu mieszkańców którz ty...
rodzic sobota, 03.09.2022 14:21
Ciekawe czy Webera i wicedyrektor zostali skuci kajdankami i na...
sobota, 03.09.2022 15:40
Zbuczyn
informik sobota, 03.09.2022 16:17
Nowa Pani dyrektor nie zna pakietu biurowego.Informatyk powinien umieć odzyskać...
Jaś Kapela sobota, 03.09.2022 06:00
Precz z komunistami!
Bolek K sobota, 03.09.2022 12:26
Sprzedam Legitymację PiS jak nowa .z podpisem cennym ponoć.
Stanisław z Kłodzka sobota, 03.09.2022 00:10
Jak śpiewają wróble. Bogobojowy Dyrektorem szkoły w Lądku a xyz...
Doinformowany piątek, 02.09.2022 21:37
Zero konfliktów. Czy na prawdę nikt nie wie czemu Pan...
Doinformowana sobota, 03.09.2022 00:30
No jakoś się jeszcze nie pochwalił papierem z izby dyscyplinarnej...
piątek, 02.09.2022 22:01
On mi drink daje i robi jakieś dziwne akcje. A...
Sprzedam Opla piątek, 02.09.2022 22:03
Sprzedam Opla
Grzesiu W. piątek, 02.09.2022 22:05
Sorry missclick po co ta spina
YoungMulti piątek, 02.09.2022 22:10
Kto pytał
<3 piątek, 02.09.2022 21:53
Odkupię bilety na koncert harrego stylsa ktoś coś
Kubuś Puchatek piątek, 02.09.2022 21:49
Za moich czasów to było... teraz to nie ma.... :(
Nitro piątek, 02.09.2022 21:44
Może po prostu niech nagrają disy. #hot16challenge Specjalnie dla nich powstanie...
piątek, 02.09.2022 20:58
Od swojego poprzednika przejmowałem stanowisko przez dwa miesiące (i nie...
Nadszyszkownik Cicho piątek, 02.09.2022 17:51
Tu musieli w tym maczać palce polococktowcy.
piątek, 02.09.2022 19:25
Ha ha dobre.