„Dziki Zachód” w Międzygórzu? Policja interweniowała podczas budowy masztu telefonii komórkowej

piątek, 25.11.2022 13:23 4119 6

„Czy środowiska antykomórkowe są agresywne? (…) Proces budowy masztu [tu pada nazwa jednej z sieci komórkowych] w Międzygórzu, który wygląda jak wstęp do grubego horroru. Tak, foliarze są agresywni!” – alarmował na twitterze redaktor Arkadiusz Dziermański.

Jego relacja brzmi wręcz nieprawdopodobnie, ale to poważny dziennikarz, który zajmuje się nowymi technologiami, traktujemy ją więc także poważnie. Na początek wyjaśnienie. „Foliarze” to pejoratywne określenie osób, które wierzą choćby, że telefonia komórkowa najnowszej generacji powstała, by zgładzić ludzkość, a szczepionki to sposób, by ją kontrolować. Wiadomo zatem, czyją stronę w konflikcie bierze red. Dziermański. Zatem do rzeczy…

Auto kierownika monterów masztu miało zostać staranowane na drodze bezpośrednim uderzeniem, a później zablokowane. Na miejsce przyjechała policja, ale przywódca napastników miał stwierdzić, że „doszło do kolizji”. – „Kolizja”, co widziałem na nagraniu, wyglądała tak, że w pojazd jadący drogą wbija się prostopadle bus rozpędzający się z łąki – pisze Dziermański. 

Na miejscu od razu pojawia się internetowa Niezależna Telewizja Janusza Zagórskiego. Kim jest Zagórski? Kiedyś był aktywistą PZPR, a nawet studiował przy Komitecie Centralnym tej partii. Od lat tropi UFO… W swojej telewizji zajmuje się „fenomenem drewna księżycowego” czy „niezwykłą mocą bursztynów”, szerzej – zjawiskami paranormalnymi.

– Leci na żywo na FB z wywiadem z przywódcą grupy blokującej, który wietrzy spisek, bo stawiany maszt to oczywiście narzędzie depopulacji – pisze Dziermański. I dalej tłumaczy: – Padają zarzuty, że wszystko dzieje się pod osłoną nocy, oczywiście, żeby nikt nie widział, co robią. Dźwig jeździ w nocy z prostej przyczyny – jest wielki i inaczej blokowałby wąskie drogi w okolicy. Dzierżawca działki, przez którą dźwig miał jechać, twierdzi, że nie wydał na to zgody.

Monterzy mieszkali u właściciela działki, na której stawiali maszt. Dziermański twierdzi, że w nocy dookoła domu krążyły auta napastników. Okoliczne drogi blokować mieli busami, uniemożliwiając dojazd do domu. Napastnicy ustawiali drewniane szlabany na drogach, które mieli zrobić z drzew ściętych przy tych drogach. – Ofiar na szczęście (jeszcze?) nie ma. (…) Jak na razie, wszyscy się biernie przyglądają – dramatycznie skończył red. Dziermański. I opublikował wiadomość, którą otrzymał:

Jak to widzi policja? Podinspektor Wioletta Martuszewska z Komendy Powiatowej Policji w Kłodzku potwierdziła nam, że między 31 października a 17 listopada doszło do kilku interwencji przy budowie masztu. Policja wzywana była przez obie strony konfliktu, ale nikt nie zawiadomił jej, że mogło dojść do przestępstwa. Chodziło o blokowanie drogi, uszkodzenia samochodów (z obu stron) itp. 

Jerzy Krzysztofik, ów domniemany „przywódca napastników”, stwierdził w NTV Zagórskiego, że to pod jego adresem były kierowane groźby pozbawienia zdrowia i życia. Zarzuca przy tym inwestorowi, że łamie prawo budowlane i dewastuje środowisko naturalne. Sprawa zapewne znajdzie finał w sądzie. Teraz sytuacja się uspokoiła, ale powód jest prosty: maszt już stoi. [kot]

Zdjęcia: twitter Arkadiusza Dziermańskiego i Nizależna Telewizja

Przeczytaj komentarze (6)

Komentarze (6)

Bracia Pierd olec piątek, 25.11.2022 13:48
Juz za rok wybory do Sejmu i senatu. Będzie kolejny sukces...
Qq sobota, 26.11.2022 03:12
Ale bełkot, doba upada coraz niżej
Malorolny piątek, 25.11.2022 19:31
Klasyczny przykład wyłudzeń dopłat unijnych,wydzierżawię nic nie zrobię a kasę...
n piątek, 25.11.2022 13:59
No cóż, skoro poważny redaktor Arkadiusz Dziermański tak grzmiał, to...
Jan Pierdzący piątek, 25.11.2022 15:35
Może to były grzmoty z jelit.
piątek, 25.11.2022 14:36
Czy szpital w Stroniu przyjmuje pacjentów?