Festiwal Reportażu w Ludwikowicach Kłodzkich. Tam po prostu trzeba być! [FOTO]

sobota, 24.9.2022 11:16 768 0

Wyobraźcie sobie Państwo, że taka impreza odbywa się w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu... Ochów i achów nie byłoby końca. A właśnie teraz ta Warszawa, ten Kraków czy Wrocław przyjechały do nas, do Ludwikowic Kłodzkich. Festiwal Reportażu, który nazwany został w tym roku Dokumentaliści – spotkania literackie. Edycja 2., potrwa do niedzieli, 25 września. Gromadzi WYBITNYCH autorów, których wysłuchanie, ale i rozmowa z nimi, to może być prawdziwe święto dla osób ciekawych świata.

Wczoraj, czyli w piątek, 23 września, formalnie odbyły się dwa spotkania. Opowiemy o tym, którego byliśmy świadkami w całości. Opowieść o atmosferze, która panuje w dawnym kościele ewangelickim w Ludwikowicach Kłodzkich, wyremontowanym przez gminę Nowa Ruda, by  stworzyć w nim wspaniałe miejsce spotkać, za chwilę...

Maciej Zaremba Bielawski i Urszula Glensk... Rozmowa takiej pary musi być nie tylko mądra, ale i ekscytująca. Kim jest pan Maciej? Urodził się w Poznaniu, po gomułkowskiej kampanii antysemickiej wyjechał w 1969 roku do Szwecji. I tam przez 30 lat był członkiem redakcji dziennika Dagens Nyheter. Zasłynął w 1997 roku, gdy nagłośnił sprawę przymusowych sterylizacji dokonywanych przez państwo szwedzkie na tysiącach niepożądanych obywatelach. Kim jest pani Urszula? To profesorka Uniwersytetu Wrocławskiego, gdzie wykłada w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Sama nagradzana za swoje książki, a przy tym niesłychanie aktywna społecznie. Oto najważniejsze zapiski z tego spotkania.

Maciej Zaremba Bielawski został dziennikarzem dzięki „Solidarności”. Zaczął od dziesięciu reportaży, w których tłumaczył  Szwedom i Polskę, i komunizm. – Wstydzę się ich, bo były zbyt entuzjastyczne – mówił w Ludwikowicach Kłodzkich. A on laurek nie pisze. – Zdawałem do szkoły dziennikarskiej i nie zostałem przyjęty. Na całe szczęście – oświadczył. Dlaczego? Otóż dlatego, że wtedy traktowano dziennikarza jak kronikarza. Pojechał, zobaczył, opisał... Bielawski mówi, że w Szwecji ideałem dziennikarstwa było, gdy choćby pożar opisywało dwóch różnych dziennikarzy, a ich relacje były niemal jednobrzmiące. Fakty, fakty, fakty, które niczego nie tłumaczą. A on próbuje zrozumieć kontekst. – Nie mam bohaterów. Robię rozprawki socjologiczne – tłumaczył.

Dlaczego zajął się tak trudnym tematem, jak eugenika? – Bo się wkurzam! Może być sto artykułów, ale bez próby zrozumienia zjawiska, nic nie znaczą. Historycy o tym wiedzieli, ale nie mówili – uzasadniał swoje wybory. A prof. Glensk zwróciła w tym momencie uwagę na dość powszechną praktykę, także u nas: fakty mogą być znane, ale nie uznane, bo nie opisane i nie wyjaśnione. Bielawski wygłosił w Ludwikowicach kwestię, która powinna być zapamiętana przez wszystkich dziennikarzy i ich czytelników:  – Swojskość jest największym wrogiem reportera. Trzeba się zdziwić! Zakończył równie mądrze: – Książka musi być szczera. Wszystko, co w książce napisałem, to prawda, ale nie musicie w to wierzyć.

Wcześniej z Agatą Tuszyńską, pisarką, poetką i reportażystką, rozmawiał Patrycjusz Śliwiński, podróżnik i onegdaj bokser, który autostopem przejechał 100 tys. kilometrów. W sobotę, 24 września, Śliwiński rozmawiać będzie z Wojciechem Jagielskim, reporterem, który był świadkiem połowy wojen na tym świecie, Glensk z Konstantym Gebertem, który w swojej najnowszej książce opisuje uniwersalne zjawisko ludobójstwa, a Bożena Dudko, która była m.in. asystentką Ryszarda Kapuścińskiego z Dionisosem Sturisem, autorem nagradzanych książek reporterskich.

W niedzielę po obiedzie można posłuchać rozmów z Krzysztofem Fedorowiczem, pisarzem, poetą i dziennikarzem, który prowadzi winnicę koło Zielonej Góry – przepytywać go będzie Małgorzata Kolankowska z Uniwersytetu Wrocławskiego, autorka książek, oczywiście oraz Mirosławem Tryczykiem, którego ostatnia książka – Drzazga. Kłamstwa silniejsze niż śmierć – znalazła się wśród najlepszych reportaży literackich wielu konkursów. Wrócą też Agata Tuszyńska i Maciej Zaremba Bielawski oraz Bożena Dudko. Co łączy te osoby? To, że widzą, co się dzieje na świecie, chcą to zrozumieć, a dzięki nim, my też możemy być mądrzejsi.

Warto wymienić osoby, którym zawdzięczamy tak fantastyczną imprezę. Przede wszystkim Gabrielę Buczek, dyrektor Centrum Kultury Gminy Nowa Ruda w Ludwikowicach Kłodzkich, która nie boi się marzyć, a potem – z gronem wspaniałych współpracowników – te marzenia realizować.  Wielkie gratulacje dla pani wójt Adrianny Mierzejewskiej, za odwagę, by objąć patronatem tak mądrą imprezę. Tak, dziś trzeba mieć odwagę, by wspierać mądrych ludzi. Nie, w powiecie kłodzkim nie jesteśmy nic nie znaczącą prowincją, póki mamy takie osoby. 

Na koniec zagadka: kto i z jakiej okazji zapalił w piątek świece w Galerii Ludwikowice? Zagadką już nie jest, że zostaniemy tam przyjęci z uśmiechem, poczęstowani herbatą  czy kawą, a i małe co nieco do tego się znajdzie. [kot]

Festiwal Reportażu w Ludwikowicach Kłodzkich potrwa do niedzieli, 25 września. Szczegółowy program jest TUTAJ

Dodaj komentarz

Komentarze (0)