HISTORIA JAKIEJ NIE ZNACIE. Jak były harcerz z Lądka-Zdroju został skazany na 6 lat więzienia i nie zapomniał tego władzy. Opowiada nowy szef IPN

wtorek, 15.11.2022 18:20 1921 1

Czy pistolet znaleziony w 1950 roku w lądeckiej cegielni zdeterminował życie niedawnego harcerza? Oto żywot człowieka, który dojrzewał na ulicach Lądka-Zdroju, Bystrzycy Kłodzkiej i Kłodzka, a którego więzienie skutecznie oduczyło chęci dogadania się z komuną.

Dlaczego właśnie teraz przypominamy Adama Skowrońskiego (1931-2017)? Pretekstem jest to, że autor książki o nim, dr Kamil Dworaczek [na zdjęciu, rocznik 1985], 15 listopada został dyrektorem Oddziału IPN we Wrocławiu. Panowie poznali się osobiście w 2015 roku, rozmawiali m.in. o wczesnej młodości Skowrońskiego, którą ten spędził w obecnym powiecie kłodzkim. Dr Dworaczek interesuje się zresztą także innymi ważnymi wydarzeniami związanymi z naszym regionem. Lada chwila ukaże się książka, której jest współredaktorem, pod tytułem „Wspólna historia. 50 lat doświadczeń Polaków, Czechów i Słowaków w warunkach niepodległości, okupacji i reżimów totalitarnych 1918-1968”. Pisał także o spotkaniach polskiej i czechosłowackiej opozycji organizowanych m.in. na Borówkowej. Jak podkreślał, historia, wspólne idee i cele są silniejsze niż „wszystkie tajne i jawne policje”.

Wróćmy jednak do naszego zapomnianego bohatera. Na zdjęciu ślubnym są rodzice Adama. Zostało ono zrobione w Kołomyi 1 lutego 1931 roku. Ojciec, Stanisław pracował jako sekretarz w sądzie w Kołomyi, mama, Rozalia z domu Siomak, była krawcową. W oficjalnym życiorysie z lat 50. Adam Skowroński podawał, że ma pochodzenie robotnicze. Sekretarz sądowy to była przecież była inteligencja, a ta w ówczesnym ustroju nie pomagała w życiu... „Życie Adama Skowrońskiego przebiegało w niebanalny, a zarazem nietypowy sposób”... – tak swój wstęp do książki Dworaczka rozpoczyna prof. Włodzimierz Suleja. Przyznajemy się: także my o tym lądczaninie dowiedzieliśmy się od Kamila Dworaczka. 

Ten młody człowiek w mundurze ZHP to właśnie Adam Skowroński. Zdjęcie zostało zrobione w Bystrzycy Kłodzkiej około 1947. Należał wówczas do 78. Dolnośląskiej Drużyny Harcerzy w Lądku-Zdroju. Jak sam podkreślał, harcerstwo nauczyło go samodzielności i umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach. W Lądku był też ministrantem. Pierwszy raz zderzył się z machiną totalitarnego państwa na początku lat 50., gdy trafił do więzienia. Nie udało się go jednak złamać. Nie zrezygnował z własnych poglądów i nie stał się konformistą. Angażował się w opozycję przedsierpniową. W „Solidarności” pokazał – jak wspomina jego córka Anna Skowrońska-Choniawko„że można tę komunę powoli, powoli wykończyć”. Doprowadził do zwolnienia ponad 100 dyrektorów z PZPR-owskiego nadania. „Mówiono o mnie, że jestem Robespierrem, ale prawda jest taka, że z komunistami tylko w taki sposób trzeba było walczyć” – wspominał. To jednak inna historia…

Adam urodził się 2 grudnia 1931 roku w Kołomyi na Kresach. We wrześniu 1939 r. miasto zajęli Sowieci. To już wtedy miał przesiąknąć niechęcią do komunizmu. W kwietniu 1946 roku wyjechał wraz z rodzicami na Ziemie Zachodnie. Ich transport przez dwa tygodnie pokonał trasę do Bystrzycy, potem połowę składu pociągu skierowano właśnie do Lądka. Tu też Adam rozpoczął naukę w szkole podstawowej, a potem trafił do liceów ogólnokształcących w Bystrzycy Kłodzkiej i Kłodzku. Po szkole średniej otrzymał pracę nauczyciela w szkole w Boguszowie. Rozpoczął też studia na Wyższej Szkole Inżynierskiej w Wałbrzychu. Tam rozpoczęły się jego kłopoty z komunistyczną władzą...

W nocy z 9 na 10 września 1950 roku wraz z dwoma kolegami został w Wałbrzychu zatrzymany przez MO. Powód nie był polityczny: kilka dni wcześniej jego koledzy mieli napaść na taksówkarza. Śledztwo było niezwykle brutalne. Dotkliwie pobici zostali chwilę po zatrzymaniu. Bici byli też w trakcie przesłuchań. Śledczy pytali o... kontakty z ambasadą USA i amerykańskim wywiadem. Jeden z jego kolegów, w obawie przed dalszymi torturami, wymyślił konspiracyjną organizację. Wskazał też na Skowrońskiego jako jej członka. Adam został pobity i na trzy doby trafił do celi bez jedzenia i picia. Tym brutalnym śledztwem wymuszono na nim przyznanie się do przynależności do nieistniejącej organizacji. Choć, co ustalił dr Dworaczek, coś było na rzeczy. [Na zdjęciu powyżej jest z lewej. Wykonane ono zostało przed Wojciechem w Lądku-Zdroju, około 1950 roku]

Zanim doszło do aresztowania, w zabudowaniach starej cegielni w Lądku-Zdroju Skowroński znalazł pistolet. Ponoć chciał go oddać na milicję, ale kolega z Wałbrzycha przekonał go, by broń oddał jemu. Potem użył go właśnie podczas napadu na taksówkarza i planował kolejne takie akcje. Z rabunku milicjanci „zmontowali” jednak sprawę polityczną. W czasach stalinowskich takie praktyki były normą. W maju 1951 roku sąd skazał Skowrońskiego na 6 lat więzienia [wyszedł na wolność w wyniku amnestii w grudniu 1952 r.], choć nie za rzeczywistą działalność przeciwko państwu, którą prowadził. Jak wspomina jego ówczesna narzeczona, a później żona Izabella Majak, Adam wraz z kolegami miał zostać przyłapany na rozprowadzaniu antykomunistycznych ulotek. 

Adam Skowroński był odważny w czasach, gdy odwaga nie była tak tania, jak dziś. Odebrał za to Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego w czasie uroczystości w Lubinie, 31 sierpnia 2007 roku. Osiem lat później odznaczony został przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Wolności i Solidarności. Do końca życia miał jednak poczucie, że jego rola nie była dostatecznie doceniona. Uważał też, że wolna Polska nie była takim krajem, o który walczył on i jego koledzy. [kot]

PS Jeśli chcecie Państwo poznać całą prawdę o Adamie Skowroński, sięgnijcie po książkę Kamila Dworaczka: „Mówiono o mnie, że jestem Robespierrem”. Adam Skowroński 1931–2017, Wrocław 2019. Stamtąd pochodzą też zdjęcia użyte w naszym artykule.

Przeczytaj komentarze (1)

Komentarze (1)

środa, 16.11.2022 09:22
Piękna Historia .