komunikaty.doba.pl
wesele.doba.pl
PKS
MPK

wtorek, 1 grudnia 2020

Natalii, Eligiusza

Ratownik o pracy w czasie pandemii: tego nie można sobie wyobrazić, to trzeba przeżyć

wtorek, 20.10.2020 09:03 , komentarze: 17 , odsłony: 11731
kategorie artykułu:

Pielęgniarz, ratownik medyczny i kierowca, Paweł Szwarc od 15 lat pracuje w świdnickiej stacji pogotowia ratunkowego. Razem z kolegami i koleżankami ratuje życie ludzkie, niejednokrotnie narażając swoje. W czasach zarazy opowiada nam o pracy w kombinezonach, w których trudno osłuchać pacjenta, o akcji "nie kłam medyka" i o strachu, który towarzyszy mu za każdym razem gdy rozpoczyna dyżur.

DOBA.PL: Pandemia w rozkwicie. Wasza praca od zawsze była ciężka, jak wygląda teraz?

Paweł Szwarc: Tak. Nasza praca faktycznie na co dzień odbywa się w trudnych warunkach. Dużo stresu, podejmowanych na szybko decyzji, praca niezależna od panujących warunków atmosferycznych. Ale to też praca z narażeniem własnego zdrowia i życia związana z agresją pacjentów i praktycznie w każdym możliwym miejscu, mniej lub bardziej bezpiecznym. Teraz do tego wszystkiego dochodzi wielogodzinna praca w sprzęcie ochronnym. Czas pandemii to dla nas czas zwiększonego wysiłku.

Codzienne wyjście z domu wiąże się z ogromnym stresem związanym z możliwością zakażenia. Jak to odbija się na zdrowiu ratowników?

Już sam stres powoduje osłabienie organizmu. Sprawia, że jesteśmy podatni na różne patogeny, a stykamy się naprawdę z wieloma. Na szczęście odpowiednie zabezpieczenie w środki ochrony osobistej i stosowanie się do procedur pozwala bardziej optymistycznie na to patrzeć. Mimo to zdarzają się zwolnienia związane z przeciążeniem pracą.

W ostatnich dniach obserwujemy kolejki karetek pod szpitalami. Czy w powiecie świdnickim dochodzi do podobnych zdarzeń?

W naszym powiecie również dochodzi do sytuacji kiedy kilka karetek podjeżdża na podjazd szpitala. Pamiętajmy, że przywożeni są do nas pacjenci nie tylko z naszego powiatu ale też i okolicznych.
Czasami zdarza nam się czekać dłużej, ale jeszcze nie mieliśmy sytuacji, żeby jakaś karetka czekała kilka godzin z pacjentem. Stawia nas to w dość komfortowej sytuacji. Im szybciej przekażemy pacjenta w szpitalu, tym szybciej uzyskujemy gotowość do podjęcia kolejnego wezwania. Choć nie zawsze się to udaje. Musimy jednak pamiętać, że sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie i nie wiemy co nas czeka za tydzień czy nawet jutro.

Czy ratownicy z naszego pogotowia mają pełne zabezpieczenie w postaci środków ochronnych?

Tak. Jesteśmy wyposażeni w kompletne środki ochrony indywidualnej. 

Jak utrudniona jest praca w kombinezonach, grubych rękawiczkach?

Jak utrudniona? Tego nie można sobie wyobrazić – to trzeba przeżyć na własnej skórze. Kilkugodzinne wyjazdy w kombinezonie, masce, goglach i podwójnych rękawicach. Można zapomnieć o jakichkolwiek potrzebach fizjologicznych. Nie można się napić łyka wody czy choćby podrapać po nosie. Kierowca w takim kombinezonie ma bardzo utrudnione działanie. Jazda z ograniczonym polem widoczności, z ograniczonym ruchem całego ciała, z ochraniaczami na nogach, które powodują ślizganie się nóg na pedałach – to ogromne wyzwanie! Tu niezbędne jest maksymalne skupienie! Zwłaszcza przy jeździe na sygnale!

Czy spotykacie się z hejtem kierowanym w Waszą stronę?

Hejt zdarza się nie raz. Był przed pandemią i jest teraz. Naszym środkiem obrony jest przepis traktujący nas jako funkcjonariuszy publicznych.  Parę osób już zostało ukaranych przez sąd za znieważenie nas. Choć bywa i tak, że po poinformowaniu o możliwych konsekwencjach jesteśmy przepraszani.

Czujecie się doceniani? Czy akcje mówiącym o Waszym bohaterstwie w ogóle coś dla Was znaczą?

Znajomi, koledzy, rodzina – tak. Jak i spora część społeczeństwa. Faktycznie doceniają naszą pracę. Miło czuć się docenionym, dzięki akcjom różnego rodzaju wiemy, że i inni myślą podobnie. To cieszy.
Rząd niestety już nas nie docenia. Nie dostajemy żadnych dodatków za pracę na pierwszej linii. Tak jak dostają go osoby pracujące na oddziałach Covidowych. Oklaski to nie wszystko. 

Po ile godzin pracujecie? Czy odczuwacie syndrom przemęczenia? Nie tylko fizycznego, ale i psychicznego?

Jeden dyżur to 12 godzin pracy. W miesiącu jest ich 13-14  lub 26. Wszystko zależy od tego jaki mamy rodzaj umowy. Ale ustawy z tarczy antykryzysowej pozwoliły na nienormowanie czasu pracy w  miesiącu.  Większość z nas dorabia. Normą jest wyrabianie po prawie dwa etaty w ciągu miesiąca. Znajomy rekordzista z innej jednostki, jednego miesiąca wypracował prawie 3 etaty.
dzieje się tak z powodu ogromnych braków kadrowych w większości placówek opieki zdrowotnej. Wiele  informacji o ilości przepracowanych godzin w miesiącu, pokazało się w na różnych stronach internetowych po komentarzu jednego z polityków o braku zaangażowania wśród personelu medycznego. Jesteśmy zmęczeni, psychika również dostaje swoje, nie wiemy kiedy się to wszystko skończy. Ale trwamy na linii, duże grono z Nas to pasjonaci. Ludzie, którzy bardzo lubią to co robią.
Mamy oczywiście osoby, które nie chcąc się narażać odeszły na emerytury czy zrezygnowały z pracy. Jest to naturalna kolej rzeczy.

Jak grzyby po deszczu powstają ruchy społeczne, które twierdzą, że pandemii nie ma. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że jest to działanie delikatnie mówiąc szkodliwe. Czy jest w ogóle sens dyskutować z nimi?

Nawet tego nie skomentuję. Szkoda słów na takie rzeczy.  Wszystkie te osoby zapraszamy na oddziały gdzie są leczone osoby zakażone. 

Coraz więcej przypadków zakażenia dotyka pracowników służby medycznej. Ostatnio kierowca  karetki zmarł, bo nie trafił na czas do szpitala. To sprawia na pewno, że pojawia się strach.

Strach jest cały czas częścią naszej pracy. Mamy nadzieję, że nie spotka to nikogo z nas. Rodzinie zmarłego współczujemy. Niestety nie jest on pierwszą ofiarą wśród pracowników opieki zdrowotnej.

Co mają robić mieszkańcy, jak się zachowywać, by zminimalizować ryzyko zakażenia?

Stosować się do ogólnie wydawanych zaleceń. Noszenie maseczki i zachowywanie dystansu społecznego ma sens. Niestety sami obserwujemy tłum w sklepach kłębiący się przy kasie.  A my potem jeździmy do tych chorych. Nie każdy ma objawy i nie wiemy kto i kiedy nas zarazi.

Akcja „Nie kłam medyka” nadal jest kontynuowana? Czy po niej pacjenci przestali zatajać rzeczywisty stan swojego zdrowia?

Akcja cały czas ma rację bytu. Ludzie niestety nadal kłamią, a my nauczyliśmy się mieć do nich ograniczone zaufanie. Lepiej dla Nas się zabezpieczyć niż potem przebywać na kwarantannie narażając siebie i swoich bliskich.


***

Paweł Szwarc – licencjat pielęgniarstwa, specjalista pielęgniarstwa ratunkowego, kierowca karetki, ratownik medyczny. Od 15 lat pracujący w Świdnickim Pogotowiu Ratunkowym. Prywatnie mąż i ojciec czterech córek. Pasjonat fotografii. 

 

Wasze komentarze

A co z elektrykiem TEZ pracuje w stresie tez jest...
niedziela, 25.10.2020 06:20 autor: maszynista pociagu osobowego
Szacunku dla takich jak ty.
wtorek, 20.10.2020 17:28 autor:
Dobrze ze lekarze dostana 200% pensji za walke z covid....
wtorek, 20.10.2020 12:02 autor: Adam S.
Bardzo dziękuję Wam za pracę!
wtorek, 20.10.2020 11:40 autor:
poniedziałek, 16.11.2020 00:00
sobota, 28.11.2020 17:25
36
piątek, 27.11.2020 15:10
3
SPZOZ w Świdnicy - Latawiec
SPZOZ w Świdnicy - Latawiec
Eldomik serwis AGD
Eldomik serwis AGD
Muzeum Techniki
Muzeum Techniki
Mati Autogaz
Mati Autogaz
Fotograf Świdnica
Fotograf Świdnica
Kino Cinema3D
Kino Cinema3D
TAXI Świdnica
TAXI Świdnica
Przedszkole Abrakadabra
Przedszkole Abrakadabra
tanie laptopy poleasingowe
tanie laptopy poleasingowe
Wymarzone wesele
Wymarzone wesele
Cukiernia Kasia
Cukiernia Kasia