Festiwal Miedzianka po Drodze w Złotym Stoku

sobota, 3.9.2022 20:46 1662 1

Festiwal Literacki Miedzianka w tym roku przybrał formę wędrowną i 1 września zawitał w Złotym Stoku na terenie Kopalni Złota. Organizowane przez Instytut Reportażu spotkania literackie i wydarzenia artystyczne pod nazwą Miedzianka po Drodze zorganizowano także w Miedziance, Gliwicach, Raciborzu, Nysie, Opolu, Pleszewie i Sierosławiu.    

Każdy festiwalowy dzień wypełnią spotkania z pisarkami i pisarzami, warsztaty, koncerty, kino letnie, spacery i zajęcia dla dzieci. W Złotym Stoku można było wysłuchać rozmów Witolda Szabłowskiego z Zygmuntem Miłoszewskim, Mariusza Szczygła z Andą Rottenberg, uczestniczyć w lekcji poezji z Julią Fiedorczuk oraz w spacerze z Małgorzatą Szumską “Śladami górniczych legend i baśni” oraz do Złotego Jaru. O tym, co łączy Miedziankę i Złoty Stok opowiadali Elżbieta Szumska i Filip Springer, z kolei Witold Szabłowski w ramach solidarności z Ukrainą opowiedział o ukraińskich pisarze i pisarkach na wojnie.  Wieczornymi atrakcjami było kino letnie Fundacji Deloitte oraz koncert Michała Zygmunta, a także wydarzenie plenerowe: Latarnicy i Latarniczki - goście festiwalu czytają publiczności, publiczność czyta gościom.  

Pisarz Zygmunt Miłoszewski w rozmowie z Witoldem Szabłowskim wyznał, że zawód pisarza skazuje na samotność i rozważa porzucenie pisania.
- Zaczynałem jako dziennikarz w dziale sądowym Super Ekspresu, potem przerzuciłem się na pisanie. Może zajmę się teraz zawodowo żeglarstwem jako organizator wypraw? Straciłem balans pomiędzy życiem a fikcją. W ostatnim czasie tak głęboko wszedłem w przeżywanie literatury, seriali, komiksów, gier komputerowych, teatru, że zacząłem doceniać zwykły spacer z psem po parku, gdzie może nie za wiele się dzieje, ale doszedłem do wniosku, że ostatecznie to jest więcej warte - przyznał. 

Podczas rozmowy o sztuce Anda Rottenberg, historyczka i krytyczka sztuki analizowała dzieła między innymi malarza Andrzeja Wróblewskiego i Magdaleny Abakanowicz.

- Wróblewski nie pokazywał za życia swoich obrazów, widział je tylko Andrzej Wajda w jego pracowni. Po śmierci artysty w 1957 roku obrazy zostały skatalogowane i podpisane przez jego matkę. Nikt tego nie weryfikował. Pewnych symboli, jak powtarzającego się na wielu obrazach chłopca, już nie odczytamy. Nie wiemy, kogo on reprezentuje, jaki ma wymiar jego obecność. Z kolei Magdalena Abakanowicz, kiedy zaczęła pokazywać abakany, które w sposób ewidentny reprezentują waginę, w życiu się do tego nie przyznała. Plotła je od 1962 roku, a ówcześni krytycy mówili, że to bardzo ciekawy splot tworzywa, przypominający organiczne formy, używali eufemizmów.  Kiedy ja z nią rozmawiałam, mówiła mi: "Nie waż się pisać tego, co mi mówisz!". Ta wielka artystka, wykonując awangardowe dzieła, miała kompleks tkaczki i wycofała się z tego ze względu na warsztat.    

- Nie ma czegoś takiego jak odzwierciedlenie rzeczywistości w sztuce. Nie istnieje nawet w fotografii. Każde dzieło sztuki jest subiektywną wizją świata artysty, tego, co on chce nam przekazać. Jeden ma więcej do powiedzenia, inny mniej, trzeba umieć znaleźć język przekazu, formę. Sztuka jest w ogóle czymś, co robi się na granicy intuicji. Potem nadchodzą eksplikacje, nadbudowy. Robi się to, za czym idzie ręka - uważa Anda Rottenberg. 

Przeczytaj komentarze (1)

Komentarze (1)

ZIK poniedziałek, 05.09.2022 10:52
wspaniałe wydarzenie, dużego formatu. Gratuluję organizatorom i dziękuję Kopalni...