Klub Miłośników Gór: Cztery dni w Pieninach

środa, 14.9.2022 12:03 441 0

Przy Ząbkowickim Uniwersytecie Trzeciego Wieku działa Klub Miłośników Gór, który skupia amatorów górskich wędrówek. Członkowie opisują każde wyprawę, dzieląc się wrażeniami i inspirując innych do aktywnego spędzania czasu.

 

To już 75. wyprawa ząbkowickiego Klubu Miłośników Gór. Wszyscy z wielką niecierpliwością oczekiwali dnia, aby poznać miejsce szczególne i niezwykle piękne, jakim są Pieniny.

DZIEŃ 1

Wczesnym rankiem wyruszamy do Szczawnicy na spotkanie z przygodą. Pomyślicie sobie, że jak przystało na klub górski wyruszymy od razu na szlak. I tu was zaskoczę: dla odmiany dzisiaj wyruszamy na wycieczkę rowerową malowniczą Ścieżką Pienińską wzdłuż Dunajca. Słońce, las, szum wody, wszystko to sprawiło, iż przejażdżka rowerowa jest wyjątkowo udana. Po drodze pozdrawiamy turystów spływających Dunajcem na flisackich łódkach. Podziwiamy Trzy Korony dumnie górujące nad rzeką. Chwilami musimy wzmocnić siły, aby pokonać wzniesienia. Nasi rowerzyści pokonali trasę bez problemów, ale pozostała cześć grupy też nie dała za wygraną. Po pokonaniu ośmiokilometrowej trasy docieramy do słowackiego Czerwonego Klasztoru. Jednak brak czasu nie pozwala nam na dłuższą wizytę w tym miejscu. Wiatr rozwiewa nasze czupryny, kiedy pędzimy dalej na rowerach do Sromowców Niżnych. Tam na przystani flisackiej czekają przy swoich łodziach flisacy. Przesiadamy się w tradycyjne, drewniane flisackie łódki, którymi spływamy przełomem Dunajca do Szczawnicy. Dunajec miejscami jest spokojny i leniwy, ale szybko potrafi zmienić swój charakter. Niektórzy mieli okazję się o tym przekonać, schodząc z łodzi w przemoczonym ubraniu.

Podczas spływu podziwiamy piękno przełomu, oglądamy miejsce słynnego Janosikowego skoku. Wycieczkę urozmaicają nam opowieści flisaków o: mijanych na trasie górach i innych ciekawych miejscach, lokalnych legendach,  a wszystko to przeplatane dowcipami. Niestety wszystko, co dobre, szybko się kończy. Także nasz spływ dobiegł końca, dobijamy do przystani w Szczawnicy i leniwym krokiem wracamy do autokaru, który zawozi nas na miejsce zakwaterowania do Pensjonatu "Perła Pienin" w Grywałdzie

.

 DZIEŃ 2

Poranek wita sam gęstymi mgłami. Czyżby wyprawa na Trzy Korony miała przypominać naszą ubiegłoroczną wyprawę na Skrzyczne? Nic bardziej mylnego, z każdą minutą pogoda się poprawia i zanim zbierzemy się przed pensjonatem już świeci słońce. Jedziemy do Sromowców Niżnych, skąd żółty szlak prowadzi nas przez przepiękny Wąwóz Sopczański. Podziwiamy z daleka cel dzisiejszej wyprawy - Trzy Korony, czyli Babkę, Dziadka, Wysoką Kaśkę, Grubą Baśkę i Kudłatą Maryśkę.

Wąwóz swoją nazwę zawdzięcza pobliskiej Przełęczy Szopka i uznany jest za najpiękniejszy w Pieninach. Najciekawszy odcinek wąwozu ma formę skalistego i wysokiego kanionu z licznymi przesmykami skalnymi i załomami. Legenda głosi, iż to właśnie tutaj górale uratowali króla Jana Kazimierza i jego orszak zaatakowany przez grupę Szwedów. Docieramy do Przełęczy Szopka, a stamtąd już tylko rzut beretem do Trzech Koron. Metalowe platformy prowadzą nas na najwyższą z pięciu turni - Okrąglicę (982m npm.), z której widać Pieniński Przełom Dunajca oraz Pieniński Park Narodowy.

Z Trzech Koron kierujemy się na Górę Zamkową. W tym miejscu w XIIIw. powstała warownia, w której Bolesław Wstydliwy wraz z żoną św. Kingą schronili się przed najazdami Tatarów. Obecnie możemy oglądać jedynie fragmenty Zamku Pieniny. Niedaleko ruin zamku znajduje się grota, w której stoi figurka św. Kingi, postawiona dla upamiętnienia jej pobytu w Pieninach. Pozostawiamy za sobą Górę Zamkową i niebieskim szlakiem przez Sokolą Perć kierujemy się na Sokolicę. Trasa jest bardzo wymagająca, jednak barierki i kładki pomagają w jej pokonaniu. Po drodze mijamy trzy przełęcze: Sosnów, Czertezik i Burzana. Podziwiamy widoki na przełom Dunajca i Sokolicę, której ściany opadają pionowo do Dunajca. Już tylko jedno podejście dzieli nas od zdobycia Sokolicy. Skalna ścieżka zabezpieczona barierkami prowadzi na duży skalny taras Sokolicy, z którego rozciąga się wspaniały widok na Przełom Dunajca. A na szczycie wita nas chyba najsłynniejsza górska sosenka. Chociaż w 2018r. w wyniku akcji ratunkowej uległa częściowemu zniszczeniu, nadal przyciąga rzesze turystów. Zanim jednak tłumy turystów zaczęły odwiedzać to miejsce, na szczycie góry gniazdowały sokoły. To właśnie im góra zawdzięcza swoją nazwę. Szczyt jest bardzo dobrym punktem widokowym na Pieniński Przełom Dunajca, Pieniny, Magurę Spiską oraz Tatry.

Schodzimy z Sokolicy i teraz już tylko schody, schody, schody. Szlalk wije się przez las serpentynami stromo w dół i kończy przy brzegi Dunajca. Ostatni etap to przeprawa tratwą na drugi brzeg rzeki, gdzie w schronisku Orlica czeka na nas nagrody: pyszna szarlotka i zimne piwo. Trasa choć krótka była bardzo wymagająca, jednak dla takich widoków warto było ją pokonać a także swoje lęki na niektórych odcinkach Sokolej Perci.

 DZIEŃ 3

Kolejny dzień naszego pobytu w Pieninach zapowiada się równie ciekawie. To właśnie dzisiaj planujemy zdobyć najwyższy szczyt Pienin - Wysoką należącą do Korony Gór Polski. Wyruszamy więc do wsi Jaworki, a stamtąd zielony szlak prowadzi nas przez jedną z większych atrakcji Pienin - Wąwóz Homole. Wąskim dnem wąwozu spływa malowniczymi kaskadami potok Kamionka. Nad nami górują wysokie, strome ściany wąwozu. Dzięki zamontowanym schodkom i kładkom ścieżka prowadzi nas raz jednym, raz po drugim brzegiem potoku.

Po przejściu wąwozu docieramy do Doliny Dubantowskiej, gdzie przy tzw. Kamiennych Księgach robimy sobie pamiątkowe zdjęcie w naszych nowych, koszulkach. /Dziękujemy naszym anonimowych sponsorom./   Mam wrażenie, że to nie Kamienne Księgi, a my stanowimy atrakcję tego miejsca. Idziemy dalej, po drodze mijamy bazę noclegową pod Wysoką, w której gości już tylko cisza i czeka na nowych biwakowiczów w przyszłym roku. A przed nami rozpościera się Połonina Pienińska, a na środku podejścia stoi samotny Jawor Strażaków, pod którym w upalne dni można schronić się przed palącym słońcem. Z tego miejsca rozciąga się wspaniały widok na pasmo Beskidu Sądeckiego z jego najwyższym punktem – Radziejową. Wchodzimy w las, a tam czeka na nas najbardziej strome i męczące podejście na Wysoką. Ostatni, skalisty odcinek przypomina trochę wędrówkę na Sokolicę. Jeszcze tylko kilka minut i oto jest szczyt. Wysoka zwana również Wysokimi Skałkami ma wysokość 1050m npm., posiada niewielki taras widokowy otoczony barierkami, a za nimi opadające na stronę słowacką urwisko. Jest nasza 22 zaliczona góra, która wchodzi w skład Korony Gór Polski. Ze szczytu pięknie widać Pieniny, Tatry a także Magurę Spiską. Pomimo licznej grupy turystów, udaje nam się zrobić grupowe zdjęcie. Schodzimy z Wysokiej, po pokonaniu stromego, usianego licznymi skałkami zejścia docieramy do łagodnie opadającej ścieżki i dalej granią docieramy do szczytu Durbaszka.

Zatrzymujemy się na chwilę, aby chłonąc widoki na Pieniny wraz z Trzema Koronami oraz pasmo Radziejowej ,a także w dole na Szczawnicę i Jaworki. Po krótkim odpoczynku w schronisku Durbaszka schodzimy na parking w Jaworkach. Ale to jeszcze nie koniec atrakcji na dzisiaj. Wieczór zapowiada się równie interesująco, a to za sprawą naszych gospodarzy i Andrzeja, którzy przygotowali dla nas pożegnalnego grilla. Bawimy się w najlepsze przy suto zastawionych stołach. Ze wszystkich stron rozbrzmiewa gwar rozmów, Stasiu z Marianną zachęcają do wspólnego śpiewania, Andrzej opowiada żarty. Do opowiadania dołączają się inni. Śmiechom nie ma końca. Tradycyjne, jak co roku odbył się również chrzest nowych kandydatów na członków Klubu. Wszyscy kandydaci podołali trudnym pytaniom i zadaniom.

 DZIEŃ 4

To już ostatni dzień pienińskiej przygody, ale zanim wrócimy do Ząbkowic wyruszamy na krótkie wycieczki w podgrupach. Kilkuosobowa grupa niestrudzonych wędrowców wyruszyła na kolejną górską wędrówkę, aby zdobyć Lubań - szczyt Gorców położony na wysokości 1211m npm. Trasa, chociaż długa, łagodnie pnąca się przez las jakże różni się od pienińskich szlaków. Pod szczytem znajduje się kolejna baza namiotowa, a stamtąd już tylko metry dzielą nas od wierzchołka, na którym dumnie stoi wieża widokowa, która jest doskonałym punktem widokowym na Tatry, Pieniny i Beskidy.

W tym czasie druga grupa zwiedziła gotycki, drewniany Kościół pw. Św. Marcina w Grywałdzie wzniesiony w XVw. a następnie pojechali do Szczawnicy, aby stamtąd na rowerach przejechać do Czerwonego Klasztoru. Zwiedzili pomieszczenia klasztorne i poznali życie zakonników, a w szczególności historię brata Cypriana, znanego botanika i cyrulika. Stworzył on katalog roślin leczniczych Pienin i Tatr. W ogrodach klasztornych wciąż rosną rośliny ziołolecznicze.

Tak minęły nam cztery dni w Pieninach. Pewnie większość podzieli moje zdanie, że upłynęły zdecydowanie za szybko. Jest to jednak zachęta, aby jeszcze tu wrócić i dalej odkrywać piękne zakątki tych gór. Jest kilka osób, które sprawiły, że ta kilkudniowa wyprawa doszła do skutku i była tak wyjątkowa. Dlatego należą się im ogromne podziękowania za jej organizację. Dziękuję:

- prowadzącym wyprawy: Pawłowi, Mirkowi, Włodkowi i Staszkowi,

- naszym sponsorom za koszulki jak i transport,

- Ani, za zorganizowanie pierwszego dnia wyprawy i miejsca zakwaterowania,

- Jędrusiowi za wieczór grillowy,

- Mieci i Bożenie za pasowanie nowych członków klubu,

- Włodkowi za znalezienie przewoźnika i dopilnowanie spraw finansowych.

A najbardziej dziękujemy Wam wszystkim za udział i stworzenie tak wspaniałej i niezapomnianej atmosfery.

Do zobaczenia na szlaku. ST.

 

tekst Sylwia Tomczak
zdjęcia : Adrian Gadomski

Dodaj komentarz

Komentarze (0)